Tatrografia

Dla tych, którzy górami potrafią żyć w dolinach

Wpis

niedziela, 04 stycznia 2009

Chochołowska spełnia życzenia

Zastanawiałam się, jakie czarowne miejsce w Tatrach mogłoby być tematem na dobry początek nowego roku dla Tatrografii. Jest mnóstwo takich, o których jeszcze nie pisałam, i niełatwo jest się zdecydować na jedno (mam tak zresztą za każdym razem, gdy siadam do napisania nowej notki). W takim momencie, swoim starym zwyczajem, postanowiłam zaczerpnąć inspiracji z mojej półki przewodników, albumów i książek z górskimi wspomnieniami, dzięki którym dokonałam wyboru prostego i dość oczywistego, przy okazji dziwiąc się samej sobie, że jeszcze na Tatrografii o tym poletku Pana Boga nie wspominałam. Przed Wami, w całej swej okazałości, Dolina Chochołowska :)

Dolina Chochołowska (źródło: Wikimedia)

Chochołowska to ostatnia na zachód polska dolina tatrzańska, udostępniona turystom do zwiedzania. Jest najdłuższa (ok. 10 km) i największa (ponad 35 km²) w całych, nie tylko Zachodnich, polskich Tatrach, jako dolina walna posiada na całej swej długości wiele odnóg, z czego większość uchowana została przed niszczycielskim mimo wszystko rozplanowywaniem turystycznych szlaków. W swych górnych rejonach rozdziela się na trzy główne ramiona – Dolinę Starorobociańską, Chochołowską Wyżnią i Jarząbczą. Leży w pobliżu wsi Witów, o której to zwierzchnictwie przypominają wszędobylskie tabliczki i informacje o Wspólnocie Leśnej Uprawnionych Ośmiu Wsi.

Dolina Chochołowska (źródło: Wikimedia)

Niewątpliwie pełna uroku, spokoju i harmonii przyciąga turystów poszukujących w górach oddechu, odpoczynku od zgiełku i pośpiechu, przestrzeni do poukładania myśli i pozbierania sił. Dzięki znikomemu poziomowi trudności (przypominam sobie właściwie tylko dwa bardziej strome, a i tak krótkie podejścia), chętnie odwiedzają ją rodziny z małymi dziećmi i emeryci. Swoją nazwę dolina zawdzięcza pobliskiej wsi Chochołów, którą nawet laicy znają dzięki słynnym, posadzonym blisko siebie góralskim chatom i... granicy ze Słowacją.

Dolina Chochołowska (źródło: Wikimedia)

Ze względu na bardzo dużą powierzchnię hal i polan, Dolina stała się największym ośrodkiem pasterskim w Tatrach. Do dziś na Polanie Chochołowskiej, w okolicach schroniska, możemy oglądać zabytkowe szałasy i bacówki. Jedna z nich poświęcona została pamięci Karola Wojtyły, który – jako jeden z najsławniejszych polskich wielbicieli Tatr – bardzo umiłował sobie rejon Chochołowskiej. Co ciekawe, do XIX w. prowadzono w Dolinie prace górnicze, pozostałością po czym są nazwy niektórych terenów w jej obrębie (np. Polana Huciska, Hala Stara Robota).

Dolina Chochołowska może być dobrym miejscem do lekkiego trekkingu, przejażdżek rowerowych (jej początkowy fragment, czyli od parkingu na Siwej Polanie aż do Polany Huciska, pokryty jest asfaltem, a na całej długości Doliny rozlokowanych jest kilka punktów wypożyczania rowerów), przejażdżki góralską bryczką, niestety ceny tej drobnej przyjemności bywają trochę wygórowane, lub, co jest dużo tańszą opcją, kolejką „Rakoń”, która dowozi turystów do Polany Huciska. Ja osobiście polecam rowery, chociaż bez wcześniejszej zaprawy, mimo że droga jest szeroka i wygodna, dojedziemy do Hucisk na sztywnych nogach. Sprawdźcie sami.

Dolina Chochołowska (źródło: Wikimedia)

Chociaż znalazłabym w Tatrach miejsca, które są jeszcze bliższe mojemu sercu, w Chochołowskiej czuję się trochę, jak w domu. Jest taka przytulna, ciepła, pozbawiona częstej w Tatrach Wysokich atmosfery zdobywania szczytów na siłę i w pośpiechu, by zdążyć przed zmrokiem. Do Chochołowskiej można przyjść, usiąść na ławce przed kapliczką na skąpanej w słońcu Polanie, i po prostu pomyśleć, pomilczeć, powdychać pachnące trawą i rozgrzaną ziemią powietrze, niosące dalekie nuty świerkowych lasów, nie robić nic, do niczego się nie zmuszać. Potowarzyszą nam piękne widoki, zamykająca Dolinę panorama grani Tatr Zachodnich, które z tego miejsca wydają się wyjątkowo łagodne i miękkie, cichy szum lasów porastających okoliczne wzgórza i ciepłe słońce, które napełnia radością i optymizmem każdego, kto tam trafi. W Chochołowskiej można poczuć się „bliżej Boga”; mam takie wrażenie nawet, jeśli nie jest to główny cel moich poszukiwań w górach. Na złocistych wzgórzach Polany Chochołowskiej poczujesz, że nie jesteś sam, że całe góry Cię słuchają i goszczą. A w kapliczce polecam zostawić jakieś życzenie od siebie – sprawdziłam. Góry mnie wysłuchały.

Dolina Chochołowska (źródło: Wikimedia)

Z życzeniami wszystkiego najlepszego w Nowym Roku, owocnego w powroty w góry i odkrywanie coraz to nowych miejsc, za którymi można potem błogo tęsknić - Tatrografia i przyjaciele :)

Szczegóły wpisu

Tagi:
Kategoria:
Autor(ka):
tatrografia
Czas publikacji:
niedziela, 04 stycznia 2009 22:44

Komentarze

Dodaj komentarz

  • Gość pavelzin napisał(a) z *.neoplus.adsl.tpnet.pl komentarz datowany na 2009/01/06 08:24:01:

    A mi się od razu przypomina sierpien 2008 i wejście przez Chochołowską na Wołowiec i Rohacza Ostrego, powrót przez Wyżnią Chochołowską, a potem szaleńczy zjazd rowerami przy zachodzącym słońcu. Dzięki za wprowadzenie w nastrój :-)

Dodaj komentarz

Kanał informacyjny

O Tatrografii

Odwiedzająca Tatry od urodzenia, z zamiłowaniem do herbaty z brusznicą w Starej Roztoce i zachodów słońca nad Witowem. Poszukująca ukrytych i niedocenianych perełek w Tatrach. Nigdy nie była na Giewoncie (i się nie wybiera).