Tatrografia

Dla tych, którzy górami potrafią żyć w dolinach

Wpis

wtorek, 02 marca 2010

Chwila oddechu przy Wielkich Koryciskach

Znam osobę, dla której pobyt w Tatrach bez wycieczki do Doliny Chochołowskiej się nie liczy. Najdłuższa dolina w polskich Tatrach ma wielu wielbicieli, czego dowodzą (na nieszczęście miłośników spokoju i ciszy) szeregi turystów na rowerach w drodze do Hucisk, czy kolejki do... kolejki "Rakoń". Kontrowersje wokół tej instytucji odłóżmy na razie na bok. Odnośnie fragmentu szlaku między Siwą Polaną, a Huciskami, polecam pieszą wędrówkę zwłaszcza zimą - po pierwsze dlatego, że szkoda sumienia i kasy na przejażdżkę saniami, po drugie z powodu szczególnego miejsca w okolicach Hucisk, w którym o różnych porach roku można poczuć delikatny powiew, nie wiadomo skąd, ciepłego wiatru. To nie tylko moje spostrzeżenie. Często tam przystajemy na moment, jakby chcąc zatrzymać ciepłe powietrze na dłużej. Swoją drogą, czy jest na sali obecny meteorolog, który wyjaśniłby mi to tajemnicze zjawisko? :)

Skoro już jesteśmy na asfaltówce do Hucisk, przeczytałam niedawno w Internecie o istnieniu doliny o nazwie Wielkie Koryciska (tak, to naprawdę nazwa własna doliny). Stanowi ona zachodnie odgałęzienie Doliny Chochołowskiej i rozpoczyna się na wysokości ok. 2/3 trasy między Siwą Polaną, a Huciskami. Rozpoznacie to miejsce po niewielkim zadaszeniu i dwóch ławeczkach, które znajdują się po prawej stronie szlaku, idąc w kierunku schroniska na Chochołowskiej. Swoją drogą, lubię ten moment, gdy dowiaduję się o jakiejś specyficznej charakterystyce miejsca, w którym już byłam, a w którym nie dostrzegłam, lub nie zdawałam sobie sprawy z istnienia czegoś szczególnego. U wylotu Wielkich Korycisk szosa, którą sobie idziemy do Chochołowskiej, nieznacznie oddala się od potoku, przez który zaczyna biec droga gospodarcza. Co ciekawe, całkowicie zalesiona dolina Wielkie Koryciska nie jest dziełem lodowca, lecz została wyżłobiona przez wodę. Jak podają źródła, w jej głębi znajduje się 30-metrowy próg skalny, po którym spływa wodospad... Nie wiem, nie widziałam tego na własne oczy, gdyż nie wiedzie tamtędy żaden szlak i dostęp jest zabroniony, ale nie ukrywam, że obecność kolejnego wodospadu w Tatrach Zachodnich jest dla mnie zaskoczeniem :) Wyjątkowości temu miejsca dodają niewidoczna dla turystów, bo znajdująca się w górnych partiach doliny, jaskinia Schron w Wielkich Koryciskach, oraz fakt występowania rzadkiego motyla Erebia Pronoe, który w Polsce był widziany poza tym tylko w rejonach pobliskiego Bobrowca. Dolina jest stosunkowo krótka i wiedzie do tzw. północnej grani Wołowca, o której być może już więcej osób wie, że stanowi całą boczną "ścianę" gór, otaczającą Dolinę Chochołowską po jej zachodniej stronie. Kiedyś te tereny należały do tzw. Hali Krytej, ale to osobny, duży i bardzo interesujący temat, któremu poświęcimy się innym razem.

 Postój przy Wielkich Koryciskach (foto A.Bakota)

Jak się okazuje, nieświadomie mijałam Wielkie Koryciska wiele razy w drodze do Hucisk - czy to rowerem, czy pieszo, czy też, haniebnie, kolejką "Rakoń". Ostatni raz byłam tam i zatrzymałam się na krótki postój pod dachem we wrześniu zeszłego roku. Był piękny, słoneczny dzień i mało turystów. Postawiliśmy rowery obok pod drzewem i wyjęliśmy wodę i czekoladę. Za chwilę na sąsiedniej ławeczce usiadło kilka osób, które wyciągnęły... puszki z piwem i papierosy. Takie to mam wspomnienia związane z Wielkimi Koryciskami. Mam nadzieję, że mi wybaczą.

Szczegóły wpisu

Tagi:
Kategoria:
Autor(ka):
tatrografia
Czas publikacji:
wtorek, 02 marca 2010 17:46

Komentarze

Dodaj komentarz

  • stary71 napisał(a) komentarz datowany na 2017/05/22 00:46:40:

    Nie byłem nigdy w Wielkich Koryciskach, ale może się tam jeszcze za życia wybiorę - najwyżej mnie złapią... Dolina Chochołowska była moją pierwszą doliną w Tatrach, była także pierwszą doliną, do której zaprowadziłem moich synów. Bywałem tam od 6-go roku życia, 2-miesięczne wakacje spędzałem na Polanie Biały Potok. Wysokie drzewa, jakie zarastają Siwą Polanę, były wówczas małymi choinkami, które przeskakiwałem. Moja Ciotka, która prowadziła w Tatrach różne badania i chodziła po nich ze swoimi asystentami i studentami, zabierała czasem i mnie. Razem - mając pozwolenie TPN - przemierzaliśmy wszelkie możliwe ścieżki i bezdroża, nie wyłączając ścisłych rezerwatów. O istnieniu Wielkich Korycisk i o ukrytym w niej wodospadzie wiedziałem, ale nie miałem okazji tam dotrzeć. Póżxniej penetrowałem rejon Kop Sołtysich, byłem wiele razy w Skalnitem i w Jaworzyńskim Żlebie z jego ponurymi progami skalnymi - ale chęć odwiedzenia Wielkich Korycisk jakoś we mnie wciąż tkwi. Może zdążę. Najwyżej mnie złapią. Byle w powrotnej drodze. Pieknie pozdrawiam.

Dodaj komentarz

Kanał informacyjny

O Tatrografii

Odwiedzająca Tatry od urodzenia, z zamiłowaniem do herbaty z brusznicą w Starej Roztoce i zachodów słońca nad Witowem. Poszukująca ukrytych i niedocenianych perełek w Tatrach. Nigdy nie była na Giewoncie (i się nie wybiera).