Tatrografia

Dla tych, którzy górami potrafią żyć w dolinach

Wpis

poniedziałek, 02 kwietnia 2012

Na dobry początek Doliny Chochołowskiej

Pozdrawiam wszystkich Czytelników z przełomu zimy i wiosny w Tatrach :). Ponieważ mieszkam blisko wylotu Doliny Chochołowskiej, dzisiejsza notka będzie o Siwej Polanie. Nie będzie tu historycznych faktów, ponieważ historia tego miejsca nie należy do najlepszych - Dolina Chochołowska była podczas wojny jedną z dróg ucieczki z Polski, dopóki nie zaczęła być obserwowana przez okupantów. Na Siwej zabito w grudniu 1939 dziewięć osób, co zostało upamiętnione na skałce na końcu polany. To informacja z Wikipedii, więcej o tym można poczytać w bardzo ciekawej książce Bronisława Heyduka. Zainteresowanych tytułem proszę o zgłoszenie się do mnie, bo umieszczenie go tutaj byłoby reklamą przede wszystkim dla pewnego miejsca na mapie Podhala, opisywanego przez autora. A ponieważ chronię to miejsce, niech dowiedzą się o nim tylko ci, którym naprawdę zależy :) (czy to ma sens we współczesnym Internecie?).

Skoro już o Wikipedii (a to z kolei reklama dla portalu, a może raczej antyreklama, która też jest reklamą), ktoś pomylił się w opisie dojazdu do Polany Chochołowskiej. Rowerem można podjechać aż pod schronisko, a nie do leśniczówki TPN, jak twierdzi Wikipedia. Chyba, że coś od września się zmieniło.

Siwa Polana (źródło: Wikimedia, fot. J.Opioła, GNU Licencja Wolnej Dokumentacji)

W Siwej Polanie lubię to, że mimo tego, że znajduje się u stóp Parku Narodowego i jest łatwo dostępna, to jest na niej zadziwiająco pusto. Oczywiście, nie w okolicach południa w którąś sobotę lipca lub sierpnia (może sierpnia, bo w lipcu leje), kiedy to nawet w Chochołowskiej są tłumy ludzi. Znam to stąd, że gdy w okolicach dwunastej wracamy ze schroniska, na Siwej Polanie idą pod górę turyści całą szerokością drogi i np. ledwo da się jechać rowerem. Dlatego polecam Chochołowską w ciągu tygodnia i warto wstać trochę wcześniej, by poczuć jej prawdziwy klimat. Siwa Polana, która jest jakby bramą do Chochołowskiej, jest bardzo rozległa. Do tego cisza i piękne, łagodne krajobrazy Tatr Zachodnich. Ja najbardziej lubię tam jeździć rowerem, chociaż przyznam, że przyjemniej jedzie się w dół, niż pod górkę :).

Siwa Polana (źródło: Wikimedia, fot. J.Opioła, GNU Licencja Wolnej Dokumentacji)

Na Siwej stoi kilka tajemniczych domków. Obok części z nich zawsze się coś dzieje - wygrzewa się pies na słońcu, jacyś państwo robią porządek na zewnątrz, ktoś sprzedaje serki. Jednak są tam też takie domy, które, ilekroć je widzę, są zamknięte na cztery spusty. Okna zasłonięte (albo ich w ogóle nie widać, bo znajdują się od strony lasów, a nie od strony drogi), wszystko wydaje się puste i głuche. Ciekawe, kto ma to szczęście mieć w posiadaniu chatkę na Siwej Polanie? I czemu nie widać, żeby ją odwiedzał? A może to ja mam takiego pecha, że nikogo tam nie spotkałam.

Siwa Polana (źródło: Wikimedia, fot. J.Opioła, GNU Licencja Wolnej Dokumentacji)

Na jednym końcu Siwej Polany jest parking, na którym możemy zostawić samochód, lub wysiąść z busa. Na drugim końcu wchodzi się w las i idzie się nim aż do Hucisk i dalej do schroniska. Co ciekawe, gdzieś w połowie polany dołącza do niej szlak z Doliny Kościeliskiej (Droga pod Reglami), następnie podąża wzdłuż granicy polany i łączy się z asfaltówką, gdy droga wchodzi w las. Ponieważ nie szłam tamtędy, nie pamiętam miejsca, w którym oba szlaki się łączą. Kiedyś widziałam ludzi tam na obrzeżach polany, ale myślałam, że zeszli ze szlaku i zbierają grzyby na terenie Parku :).

Szczegóły wpisu

Tagi:
Kategoria:
Autor(ka):
tatrografia
Czas publikacji:
poniedziałek, 02 kwietnia 2012 10:30

Komentarze

Dodaj komentarz

  • Gość Sofron napisał(a) z 213.172.184.* komentarz datowany na 2013/08/16 12:02:30:

    Dzień Dobry,
    skoro mowa o chochołowskiej to gdzie można tu (znaczy u wylotu Doliny) pozostawić w bezpiecznym i życzliwym miejscu samochód na trzy - cztery dni?
    wybieram siętam za dwa tygodnie i szukam takiego miejsca.
    pozdrawiam
    Grzegorz

Dodaj komentarz

Kanał informacyjny

O Tatrografii

Odwiedzająca Tatry od urodzenia, z zamiłowaniem do herbaty z brusznicą w Starej Roztoce i zachodów słońca nad Witowem. Poszukująca ukrytych i niedocenianych perełek w Tatrach. Nigdy nie była na Giewoncie (i się nie wybiera).