Tatrografia

Dla tych, którzy górami potrafią żyć w dolinach

Wpis

niedziela, 29 lipca 2012

Tatry dla początkujących

Była już mowa o pomysłach na noworoczne i majówkowe wycieczki. Nadszedł czas na krótki przewodnik dla osób planujących dłuższy urlop w Tatrach, a które albo nigdy tam nie były (choć szczerze wątpię, czy takowe tu zaglądają :)), albo ledwo pamiętają, jak tam jest. Tym samym przedstawiam Wam moje pomysły na wycieczki, które pozwolą zarówno zobaczyć, jak i poczuć to, co w górach najlepsze, bo, uwaga, zobaczyć i poczuć to nie to samo. Zresztą, wiadomo.

Moja pierwsza wskazówka będzie dotyczyła końca wakacji - czyli powrotu z Zakopanego (tak, jak rezydenci w hotelach za granicą spotkania informacyjne zaczynają od informacji o powrocie do Polski). Lepiej wyjechać wczesnym rankiem, niż stać w korkach na Zakopiance po południu. Rano drogi są luźniejsze, po południu więcej ludzi jedzie, jak już się wyśpią, najedzą i zahaczą jeszcze o Krupówki. Wczesny wyjazd z Zakopanego z pewnością jest świętą zasadą w przypadku powrotów w niedzielę. Tak więc, budzik na okolice 7 rano i szybko do Krakowa, potem już będzie łatwiej.

Na razie jednak jeszcze nie wracamy, zatem dokąd warto się wybrać na początek naszej przygody z górami?

Trasa 1. Dolina Kościeliska - każdy o niej słyszał i pewnie każdy chciałby zobaczyć. Pobudka wcześnie rano, by wyprzedzić dzikie tłumy, które wejdą na szlak między 10 a 11. Po szarlotce i herbacie w schronisku na końcu doliny polecam krótki, choć intensywny spacer nad Staw Smreczyński - jedyne w swoim rodzaju jezioro, piękny klimat i bajkowe widoki. Dla żądnych przygód, w drodze powrotnej można przejść Wąwozem Kraków, odgałęzieniem Kościeliskiej pokrytym rumowiskiem skalnym, ale jeśli jesteśmy początkujący, to wróćmy tą samą drogą i nie wchodźmy do jaskini po drabinie znajdującej się na końcu wąwozu.

Trasa 2. Dolina Gąsienicowa - dobra okazja, by zobaczyć trochę Tatr Wysokich i górskich jezior. W Kuźnicach wybieramy szlak wiodący przez Skupniów Upłaz i po ok. dwóch godzinach jesteśmy w schronisku Murowaniec. Tutaj pojawiają się dwie dalsze opcje: krótsza wycieczka nad Czarny Staw Gąsienicowy (obowiązkowo trzeba go zobaczyć!) lub dłuższa, czarnym szlakiem między stawami na Przełęcz Karb pod Kościelcem i stamtąd w dół nad Czarny Staw Gąsienicowy. Tutaj musimy zarezerwować sobie trochę więcej czasu, ale polecam ten drugi wariant. Szczególnie miłośnikom przyrody i świętego spokoju.

Trasa 3. Dolina Pięciu Stawów lub Morskie Oko. Wybór zależy od naszej kondycji i doświadczenia górskiego (jeśli brakuje nam obu, polecam Morskie Oko). W przypadku obu tych wycieczek, trzeba wstać niemiłosiernie wcześnie rano i wziąć dużo wody do picia. Znad Morskiego Oka można wybrać się nad Czarny Staw pod Rysami. Polecam, bo pozwala spojrzeć na Morskie z nowej perspektywy, a klimat też jest bardziej wysokogórski. W Pięciu Stawach z kolei, gdy już posilimy się w schronisku, warto przejść się dnem doliny wzdłuż stawów. Zupełnie niewysiłkowy spacer, a wspaniałe widoki.

Trasa 4. Rusinowa Polana. Polecam szlak z Wierch Porońca, bo krótszy, łatwiejszy i niemal w całości zupełnie spacerowy. Na Rusinowej w ładny dzień można zrobić kilka pocztówek z owieczkami i panoramą Tatr Wysokich. Jako drogę powrotną można wybrać szlak w kierunku Starej Roztoki, wtedy wchodzimy na chwilę na drogę do Morskiego Oka, dochodzimy pod górkę do Wodogrzmotów Mickiewicza i schodzimy w dół do schroniska w Starej Roztoce. W ten sposób mamy dwa piękne miejsca w jeden dzień, chociaż w okolicach Roztoki o tej porze będzie już dość tłumnie (ale nie w samym schronisku).

Trasa 5. Dolina Chochołowska. Zwłaszcza dla wielbicieli rowerów. Dolina cieszy się mniejszym zainteresowaniem, niż Kościeliska, a więc będzie tu spokojniej.

Odradzam Kasprowy, bo w gruncie rzeczy nie ma tam nic takiego, czego nie znaleźlibyśmy na innych pobliskich szczytach. Jak chcemy zobaczyć ładne widoki, idźmy na Czerwone Wierchy z Hali Kondratowej. Ja wiem, że na Kasprowy się łatwo wjeżdża, człowiek się nie męczy i ogólnie nie trzeba nic robić, ale żeby ten dzień w ogóle miał sens, trzeba być w Kuźnicach pod kolejką o jakiejś nienormalnej porze, pewnie przed 5 rano. A potem i tak czekać, bo kolejka jeździ w sierpniu od, zdaje się, 7 lub 7.30. W sezonie wakacyjnym nie ma najmniejszego sensu przyjeżdżać pod kolejkę później, niż 8 rano (choć nie wiem, czy nawet to nie jest za późno) - tłumy są ogromne i stoi się kilka godzin w oczekiwaniu na wagonik. Na szczycie poza obserwatorium nic nie ma, tzn. jest Dominium Pizza. Wow. Moim zdaniem Kasprowy ma sens wtedy, gdy idziemy gdzieś dalej.

To tyle póki co, jeśli chodzi o warte zobaczenia punkty na mapie Tatr :).

Szczegóły wpisu

Tagi:
Kategoria:
Autor(ka):
tatrografia
Czas publikacji:
niedziela, 29 lipca 2012 14:27

Kanał informacyjny

O Tatrografii

Odwiedzająca Tatry od urodzenia, z zamiłowaniem do herbaty z brusznicą w Starej Roztoce i zachodów słońca nad Witowem. Poszukująca ukrytych i niedocenianych perełek w Tatrach. Nigdy nie była na Giewoncie (i się nie wybiera).