|
dla tych, którzy górami potrafią żyć w dolinach
wtorek, 08 maja 2012
Tatrografia prosi o radę
Przede mną niemałe wyzwanie. W tym roku zamierzam pokazać Tatry pewnej osobie, która co prawda od kilku lat jeździ ze mną w góry, ale zawsze w zimie lub jesienią (poza jednym weekendem w sierpniu, ale co tak naprawdę można zrobić w weekend). Tak, przyznaję... Dzięki tej osobie regularnie zdradzam Tatry z morzem ;). Góry latem to co innego, niż o każdej innej porze roku, może poza wczesną jesienią, ale dla mnie to w sumie to samo - lipiec w Tatrach jest bez sensu, więc lato według mnie trwa tam od sierpnia do września. Mam kilka dni do zagospodarowania i zamierzam zrobić z tego małe dzieło sztuki :). Dlatego... Proszę Was o pomoc! Podczas dotychczasowych podróży dolinki już zostały zaprezentowane, teraz czas na góry. Jest jednak kilka warunków, może to i dobrze, bo bez tego utonęłabym w morzu możliwości. Po pierwsze, największe życzenie mojego towarzysza - Pięć Stawów. On na to mówi sześć, bo go uświadomiłam, że w samej dolinie jest sześć jezior, a powyżej jej dna to już w ogóle. Ale nie chcemy poprzestać na Pięciu Stawach, tylko skorzystać z tego, że skoro już się tam jest, to warto podejść gdzieś dalej. Towarzysz nigdy nie był na takich szlakach i nie wspinał się po łańcuchach, ale można go z tym oswoić :). Po drugie, jeszcze dokładnie nie wiadomo, ile dni mamy do dyspozycji, ale tak czy tak, senownie byłoby zaplanować trasy na zmianę dłuższe i krótsze - żeby móc czasem się trochę wyspać. Zwłaszcza podczas paru wyrwanych dni urlopu (ja, jak dobrze pójdzie, mam trzy miesiące, a tak naprawdę to bezrobocie, ale u niego każdy wolny dzień jest na wagę złota, więc wiecie). Po trzecie, mieszkamy po zachodniej stronie Podhala, tam gdzie zawsze mieszkam w czasie wakacji, więc może też warto mieć na uwadze to, że najbliżej nam do rejonu Chochołowskiej i Kościeliskiej. Więcej warunków nie pamiętam, zatem do dzieła. Czytelnicy, potrzebuję Waszej pomocy. Niby mam przewodniki i Internet, ale osobiste opinie to zawsze coś innego. 1. Jak wygląda w praktyce zejście ze Szpiglasowej Przełęczy do Pięciu Stawów? Wchodziłam i schodziłam dwa razy od strony Morskiego Oka, ale aż się prosi, by połączyć jedno z drugim. (I być w Pięciu Stawach bez konieczności wdrapywania się tam, hehe). Chodzi mi o to, jak jest z tymi łańcuchami, konkretnie gdy idzie się w dół - ile ich jest, czy jest tłok, czy da się wyminąć tych z naprzeciwka i, najważniejsze, czy osoba, która nie miała styczności ze skałami, poradzi sobie bez traumy? :) 2. Jaka trasa w Tatrach Zachodnich wokół Chochołowskiej jest do zrobienia w ciągu jednego dnia? Tzn., jak najlepiej zaplanować przejście począwszy od Grzesia, żeby zobaczyć jak najwięcej i zdążyć zejść przed zmrokiem? Bo zauważyłam, że jak się już tam wejdzie, to trochę koniec :). Tak, nie byłam tam, poza Grzesiem i Rakoniem! I kilkoma planami wejścia na Wołowiec, które kończyły się zawsze "ale to nie o to chooodzi..." 3. Co jest bardziej sensowne odnośnie Czerwonych Wierchów: wstać o drugiej nad ranem, albo innej cudownej porze, i czekać na kolejkę na Kasprowy, iść przez Kondratową (i na dobry początek być już padniętym na przełęczy) czy przez Tomanową? I jak w ogóle wygląda ta dolina? Byliśmy tam kiedyś na krótkim spacerze, ale bez zamiaru wchodzenia wysoko. Ot, taka odmiana od Smreczyńskiego, albo od kolejnej szarlotki. Zakładam, że nie chcę wchodzić na Czerwone Wierchy przez Twardy Upłaz - może i minęło dziesięć lat, ale nie sądzę, by szlak się bardzo zmienił od tego czasu. 4. I jeszcze wracając do Pięciu Stawów... Jak wygląda szlak na Kozi Wierch? Proszę o opis :). 5. Szukam też pomysłów na wycieczki np. na wysokości regli, takie, gdzie jest w miarę mało ludzi i nie trzeba wstawać o piątej rano, żeby tam dotrzeć. Chętnie sama bym też zobaczyła coś nowego, dlatego chętnie poznam Wasze opinie na temat Doliny Suchej Wody (czy w ogóle warto?), rejonu Psiej Trawki, Polany pod Wołoszynem i Waksmundzkiej (nie byłam sto lat, a na pewno wybierzemy się na Rusinową, więc może warto połączyć) i Doliny Pańszczycy. Nie mam większego zamiaru wybierać się na Krzyżne od tej strony, szczególnie, że z przełęczą wiążą się inne, wielkie plany :), ale Czerwony Staw wypadałoby wreszcie zobaczyć. Czekam również na inne podobne pomysły :). 6. Czy warto wybrać się na Ścieżkę nad Reglami od Kościeliskiej - Przysłop Miętusi - Mała Łąka - Strążyska? Chociaż w tych miejscach byłam tysiąc razy, nigdy nie szłam tamtędy tak... przekornie :) 7. Czy Zmarzły Staw w Gąsienicowej jest wart zainteresowania? Nie wybierając się na Zawrat. 8. I jeszcze co powiecie o szlaku na Granaty znad Czarnego Stawu Gąsienicowego? A na rozgrzewkę Stoły, bo nie byłam hoho :). Tak sobie teraz myślę, czy ja chodzę gdziekolwiek poza Starą Roztoką, Rusinową i Chochołowską? ;) To na razie tyle. Oficjalnie przyznałam się do mojej niewiedzy :D
środa, 02 maja 2012
Tydzień majowy w Tatrach
Po raz pierwszy od, nie wiem, jak dawna, maj powitał nas prawdziwie letnimi temperaturami. Jestem fanką takiej pogody, więc mam nadzieję, że "ochłodzenie" (jest z 20 stopni) jest chwilowe i upały szybko wrócą :). Wiele osób wyjechało na parę dni z miasta - swoją drogą, mam wrażenie, że tak zwana majówka urasta do rangi jakiegoś ruchu społecznego. Wszyscy albo grillują, choćby w piętnastu stopniach, jak to zazwyczaj bywa, albo wyjeżdżają. W Carrefourze nie udało mi się dostać karkówki do grilla albo innych strasznych i smacznych jedzeń, a wszystkie rodzaje białego wina w cenie do 15 zł się wyprzedały. Polacy chcą się trochę oderwać, więc wielu z nich postanowiło wybrać się w tym celu... na Krupówki. Byłam parę razy podczas weekendu majowego w Tatrach, natomiast ostatni raz miało to miejsce na początku szkoły średniej. I, mimo że chyba wszyscy znają moje nastawienie w stosunku do wyjazdów w góry, nie zależy mi na szybkiej powtórce. Nie chcę w tym momencie budzić wątpliwości u osób, które w Zakopanem właśnie są - wyrażam tylko własną opinię. A kto jest teraz w Tatrach, pewnie i tak już wie to samo. Zatem! Czemu mnie teraz nie ma w Tatrach? Bo tam są WSZYSCY. Nikogo nie ma w Warszawie, wszyscy są poza nią, a połowa z nich w Zakopanem na Krupówkach, w Kościeliskiej lub w Morskim Oku. Oraz, bo jest jeszcze zimno, choć chciałoby być ciepło. Wszystko się topi, potem znów zamienia w lód, na drzewach nie ma liści, ogólnie tam jeszcze nie jest tak wiosennie, jak tu. Chociaż, kto wie, może upalna pogoda udzieliła się Tatrom i pojawiło się trochę zieleni. W każdym razie nie sądzę, by z gór zszedł już śnieg. Z moich obserwacji wynika, że na Podhalu wszystko dzieje się z lekkim opóźnieniem. Dowodem na to jest chociażby fakt, że bez kwitnie tam w czerwcu. Natomiast, jeśli ktoś już się w Tatry wybrał, jak to w górach - jeszcze nie wszystko stracone :). Kilka rad na przyszłość, gdzie warto się wybrać, żeby uniknąć tłumów i odpocząć na łonie natury. No bo w końcu - skoro się wyjechało z miasta, to chyba nie po to, by wylądować z powrotem w ścisku i hałasie. Ostoją względnego spokoju w dalszym ciągu powinny być (w rozsądnych godzinach, kiedy większość wczasowiczów jeszcze je śniadanka): 1. Hala Kondratowa. Szlak bywa oblodzony, ale jest dość krótki, a Hala jest na tyle nisko, że na miejscu jest ciepło, jeśli świeci ładnie słońce. Na miejscu polecam szczególnie gofry. Kondratowa jest przyjemną odmianą od pobliskich Kalatówek, na których sporo osób kończy wycieczkę. Warto jednak o nie zahaczyć, by zobaczyć dywany krokusów. 2. Stara Roztoka! Zawsze i wszędzie. Mimo remontu. Blisko, szybko, świeżo, bo w lesie. Gdy wszyscy będą szturmem zdobywać Morskie Oko, do Starej Roztoki wybierze się tylko garsteczka. 3. Droga pod Reglami. Dobra dla spacerowiczów, którym nie zależy na dalekich wędrówkach i schroniskach. W kilku miejscach można z niej zejść i chyba warto, bo gdyby chcieć przejść ją w całości, zajęłoby to dużo więcej czasu (chyba lepiej pójść na szarlotkę i krokusy do Chochołowskiej). 4. Przysłop Miętusi. Fajna przełęcz między dolinami Kościeliską i Małej Łąki. W obu przypadkach czas dojścia w maju nie powinien przekroczyć godziny (choć ja i tak polecam trasę z Kościeliskiej), a jeśli jest ciepło, to być może uda się nawet usiąść na miejscu na kilku ławeczkach. Dobre miejsce dla wielbicieli opalania się. 5. Prawdopodobnie miejsca takie, jak Dolina Olczyska, Lejowa, za Bramką, Białego i Suchej Wody - z reguły rzadko odwiedzane, ale schowane w lesie, więc mogą tonąć w śniegu, zwłaszcza, że średnio wydeptane. W maju o wczesnej godzinie przyjemnie idzie się również niebieskim szlakiem do Murowańca. Śnieg miło chłodzi powietrze, a na miejscu jest silne nasłonecznienie i piękne, zimowo-wiosenne widoki. Skoro już o słońcu, właśnie zaczęło padać - czy to koniec lata?
czwartek, 12 kwietnia 2012
Szlakiem niebieskim z czerwoną gwiazdką
Być może jestem tutaj ostatnią osobą, która się o tym dowiaduje, ale i tak chciałabym o tym napisać - czy wiecie, co to jest Szlak Lenina i gdzie się znajduje? Jeśli ktoś nie wie, to w pierwszej chwili można pomyśleć - to pewnie jakaś paskudna asfaltówka, na pewno ma na początku najdroższy na Podhalu parking, dalej jest ostro pod górę i wszystko wyłożone kocim łbem, żeby było jak najbardziej nowocześnie i beznadziejnie. Otóż... trochę tak, ale nie do końca. Szlak Lenina prowadzi przez samo serce gór, zaliczając ważne doliny i piękne krajobrazy. A dokładnie wygląda to tak: Do dziś nie natrafiłam na żadne informacje na temat Szlaku Lenina. Nie ma tego już na zwykłych mapach, w przeciwieństwie np. do Szlaku Papieskiego. Zwłaszcza, że zgadnijcie, jakiego koloru jest Szlak Lenina? Niebieski z czerwoną gwiazdką :). Ciekawe, jak to wyglądało na mapie, gwiazdki co dwa centymetry? Ale trzeba przyznać, że niebieski kolor pozostał do dziś na całej trasie od Kuźnic aż do Morskiego Oka, gdzie zmienia się w czerwony. Szlak nazwano po imieniu w 1952 r., ale nie wiem, kiedy z tego zrezygnowano. PS. Średnio 50 odwiedzin dziennie i nikt nie daje znać, że tu jest? :) |
Archiwum
Zakładki:
Inni o Tatrach
Nie tylko góry
Tagi
|