Tatrografia

Dla tych, którzy górami potrafią żyć w dolinach

Wpisy otagowane „Starorobociański Wierch”

  • czwartek, 04 sierpnia 2016
    • Rówień w Starorobociańskiej

      W górnej części Doliny Starorobociańskiej, wielkiej odnogi Doliny Chochołowskiej, znajduje się Starorobociańska Rówień. Darzę szczególną sympatią wszelkie polany i polanki, bo kojarzą mi się z kwitnącymi kwiatkami i chwilą spokoju od wszędobylskich schodów. Im wyżej położona rówień, tym ciekawiej się robi. I tak natrafiłam na mapie na nową ciekawą polanę. Zlokalizowana jest mniej więcej w piętrze górnej granicy lasu, ok. 1330-1390 m n.p.m. Jednym bokiem wiedzie szlak, drugim płynie potok, oczywiście Starorobociański. Naturalnie, kiedyś to był ośrodek pasterski.

      Górne partie Doliny Starorobociańskiej, fot. Jerzy Opioła, źródło: Wikimedia, GNU

      To, co jest ciekawe na temat tego ukrytego w górach miejsca, to fakt, iż kiedyś, przez parę lat działało tu małe drewniane schronisko. Powstało na bazie powiększonego szałasu w roku 1938. Na przełomie lat 1944-1945 była to kwatera plutonu partyzanckiego należącego do I Pułku Strzelców Podhalańskich. Swój żywot schronisko zakończyło rok później. Budynek spalono, nigdy nie odbudowano, a do dziś podobno można dostrzec jego fundamenty.


      Górne partie Doliny Starorobociańskiej i szlak na Siwą Przełęcz, fot. Jerzy Opioła, źródło: Wikimedia, GNU

      Zdaje się, że raz byłam w Dolinie Starorobociańskiej, chociaż nie dotarłam do Siwej Przełęczy. Był czerwiec, zamgliło się, śnieg jeszcze leżał, górę wzięło nieobalalne przekonanie pod tytułem "to nie o to chodzi, żeby tam wejść na tę górę...". Może jest to jakiś pomysł na kolejną wycieczkę, którą można by zakończyć ładną pętlą przez Kończysty i Trzydniowiański Wierch (a potem leczyć zakwasy). Tym razem jednak wejść.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      tatrografia
      Czas publikacji:
      czwartek, 04 sierpnia 2016 09:41

Kanał informacyjny

O Tatrografii

Odwiedzająca Tatry od urodzenia, z zamiłowaniem do herbaty z brusznicą w Starej Roztoce i zachodów słońca nad Witowem. Poszukująca ukrytych i niedocenianych perełek w Tatrach. Nigdy nie była na Giewoncie (i się nie wybiera).