Tatrografia

Dla tych, którzy górami potrafią żyć w dolinach

Wpisy otagowane „Morskie Oko”

  • czwartek, 12 kwietnia 2012
    • Szlakiem niebieskim z czerwoną gwiazdką

      Być może jestem tutaj ostatnią osobą, która się o tym dowiaduje, ale i tak chciałabym o tym napisać - czy wiecie, co to jest Szlak Lenina i gdzie się znajduje?

      Jeśli ktoś nie wie, to w pierwszej chwili można pomyśleć - to pewnie jakaś paskudna asfaltówka, na pewno ma na początku najdroższy na Podhalu parking, dalej jest ostro pod górę i wszystko wyłożone kocim łbem, żeby było jak najbardziej nowocześnie i beznadziejnie. Otóż... trochę tak, ale nie do końca.

      Szlak Lenina prowadzi przez samo serce gór, zaliczając ważne doliny i piękne krajobrazy. A dokładnie wygląda to tak:
      Przez Boczań do Murowańca - dalej Czarny Staw Gąsienicowy - Zawrat - Pięć Stawów - Świstówka - Morskie Oko - uwaga, dwie książki, dwie wersje: Stara Roztoka albo Polana pod Wołoszynem (w sumie można jedno i drugie, skoro już...) - Rusinowa - Wierch Poroniec (jedyny słuszny) - Głodówka - Bukowina - Poronin, pewnie aż pod Muzeum Lenina w Poroninie.

      Do dziś nie natrafiłam na żadne informacje na temat Szlaku Lenina. Nie ma tego już na zwykłych mapach, w przeciwieństwie np. do Szlaku Papieskiego. Zwłaszcza, że zgadnijcie, jakiego koloru jest Szlak Lenina? Niebieski z czerwoną gwiazdką :). Ciekawe, jak to wyglądało na mapie, gwiazdki co dwa centymetry? Ale trzeba przyznać, że niebieski kolor pozostał do dziś na całej trasie od Kuźnic aż do Morskiego Oka, gdzie zmienia się w czerwony. Szlak nazwano po imieniu w 1952 r., ale nie wiem, kiedy z tego zrezygnowano.

      PS. Średnio 50 odwiedzin dziennie i nikt nie daje znać, że tu jest? :)

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (2) Pokaż komentarze do wpisu „Szlakiem niebieskim z czerwoną gwiazdką”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      tatrografia
      Czas publikacji:
      czwartek, 12 kwietnia 2012 16:33
  • środa, 24 sierpnia 2011
    • Zakręt nad Morskim Okiem

      Wydawałoby się, że Droga Oswalda Balzera, stara i niespecjalnie estetyczna asfaltówka wiodąca do schroniska nad Morskim Okiem, nie ma przed nami już żadnych tajemnic. Na trasie nie ma zbyt wielu atrakcji, poza Wodogrzmotami Mickiewicza, Wantami i Włosienicą, na której to niegdyś kończyły bieg autobusy z Zakopanego (moja rodzina wspomina o tym za każdym razem, gdy tamtędy idziemy). Dzisiaj jednak moją uwagę zwróciła informacja umieszczona na mapie w górnych partiach Doliny Rybiego Potoku. Nie wiem, czy wszyscy wiedzą, że znajdziemy tam tzw. Zakręt Ejsmonda - ja nie wiedziałam, być może dlatego, że nigdy nie byłam nad Morskim Okiem na wycieczce z przewodnikiem, i postanowiłam temat zgłębić.

      Polana Włosienica (fot. A. Bakota)

      Mam niemały problem z umiejscowieniem tegoż zakrętu na rzeczywistym szlaku. Z mapy wynika, że znajduje się on mniej więcej w połowie drogi między Włosienicą, a samym Morskim Okiem. Na chłopski rozum można by to sobie przedstawić następująco: mijamy Włosienicę z nieśmiertelnym znakiem parkingowym, po prawej dalej mijamy sprowadzony z kosmosu pawilon-jadalnię z lat 70., gdzieś w głębi po prawej na polanie Szałasiska znajduje się domek dla alpinistów (znam to z opowieści, sama nigdy oczywiście nie widziałam), dalej droga wiedzie dwoma delikatnymi łukami, po prawej znajduje się Wrzące Źródło, dalej droga skręca ostro w lewo i oto jest - Zakręt Ejsmonda.

      Nazwa "Zakręt Ejsmonda" (1359 m n.p.m.) oznacza miejsce, w którym w czerwcu 1930 r. uległ wypadkowi samochodowemu poeta, literat i myśliwy Julian Ejsmond. Nie był emocjonalnie związany z górami, odwiedził wtedy schronisko nad Morskim Okiem przy okazji (jak wskazują informacje ze stron PTTK) "obiadu u Polskiego Towarzystwa Tatrzańskiego". Ejsmond zmarł kilka dni później w wyniku odniesionych obrażeń. Wielka Encyklopedia Tatrzańska nazywa to miejsce również Zakrętem Śmierci, czego już na mapach nie przeczytamy.

      Powiało grozą. Następny raz, gdy będę sobie spacerkiem szła do Morskiego Oka, poszukam ostrego zakrętu w lewo. Może czas na jakąś konkretną dokumentację.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      tatrografia
      Czas publikacji:
      środa, 24 sierpnia 2011 13:01
  • wtorek, 29 kwietnia 2008
    • Zagubione lusterka gór

      Ktoś mi niedawno powiedział, że chciałby pokazać drugiej osobie wodę w górach. Wymieniłam wszystkie polskie, tatrzańskie doliny, które słyną ze swoich jezior, nawet wspomniałam o mniej oczywistym Stawie Smreczyńskim, który zawsze polecam turystom poszukującym romantyczego klimatu w Tatrach. Potem jednak uprzytomniłam sobie, o jak wielu innych stawach zapomniałam, bo nie przyszły mi w pierwszym momencie do głowy. Przecież oprócz królującej nad wszystkimi Doliny Pięciu Stawów, rozległej Hali Gąsienicowej, czy skalistego kotła pod Rysami i Mięguszowieckimi Szczytami, w polskich Tatrach jest jeszcze kilka mniej popularnych, i tym samym wiele bardziej tajemniczych naturalnych zbiorników wodnych. Wydaje mi się, że właśnie te niewielkie (powiedzmy; w porównaniu z Wielkim Stawem czy Morskim Okiem), ukryte wśród skał i górskich traw stawy są nośnikami ukrytej w górach magii, do której nie wszyscy docierają. Może też nie wszyscy jej poszukują?

      Dolinka za Mnichem (źródło: naszetatry.republika.pl)


      Tajemniczymi, ukrytymi przed masą niedoceniających je ludzi jeziorami w polskich Tatrach są np. Czerwone Stawki Gąsienicowe, leżący w kotle skalnym Małego Koziego Wierchu Zmarzły Staw pod Zawratem, Czerwony Staw Pańszczycki, a także, chyba najmniej z nich wszystkich znane Stawki Staszica, znajdujące się w Dolince za Mnichem. Właśnie temu uroczemu rejonowi chciałabym poświęcić niniejszą notkę, o pozostałych stawach zdążę jeszcze więcej napisać.

      Wrota Chałubińskiego (źródło: przewodnik.onet.pl)

      Dolinka za Mnichem jest odnogą Doliny Rybiego Potoku w Tatrach Wysokich. Prawie całe jej dno i zbocza przykryte są rumowiskiem skalnym, co nadaje jej iście księżycowego, onirycznego klimatu i wyglądu. Podobno pełno w niej świstaków, ja niestety nie słyszałam ani jednego. Żeby dotrzeć do Dolinki, trzeba wyruszyć szlakiem znad Morskiem Oka w stronę Szpiglasowej Przełęczy i Wrót Chałubińskiego, które nad Dolinką górują. Droga do Dolinki należy do moich ulubionych tras w całych polskich Tatrach - pełno tu płaskich terenów (!) i hal , a różowe i fioletowe kwiaty (nie mnie proście o ich fachowe nazewnictwo :)) przepięknie komponują się z leżącymi gdzieniegdzie, porośniętymi mchem głazami. Im wyżej wchodzimy, tym bardziej odsłania nam się w oddali Czarny Staw pod Rysami, w którym dostrzegamy grę mieniących się tęczowo, odbitych promieni słonecznych. Gdy dochodzimy do rozwidlenia szlaków na Szpiglasową i Wrota (gdyby ta droga mogła się nie kończyć...), naszym oczom ukazuje się w dole pełna szarych głazów Dolinka za Mnichem. Tytułowy Mnich moim zdaniem nie wygląda stąd tak atrakcyjnie, jak znad Morskiego Oka; okazuje się, że jest pokaźną stertą bloków skalnych, a nie wąską, kamienną igłą. Mamy teraz do wyboru dwie drogi - w górę na Szpiglasową Przełęcz, oraz chwilę na dół, dnem Dolinki za Mnichem na Wrota Chałubińskiego. Wybierzmy tę drugą.

      Wrota Chałubińskiego (źródło: fotoforum.gazeta.pl)

      To, co zapamiętałam z tego skalnego szlaku, to wszechobecna, troszeczkę niepokojąca cisza. Słychać oddalone rozmowy turystów, raz na jakiś czas uderzenie kamieni lub skał (co potrafi mocno przestraszyć), i cichy, delikatny powiew wiatru nad kwiatami i trawami wyrastającymi spomiędzy skał. Słychać każdy nasz krok po kamiennej alejce (można się jej dopatrzeć, chociaż całe dno Dolinki zasłane jest dużymi i często płaskimi głazami). Nasłuchujemy, czy znajdą się tu jakieś świstaki, ale bezskutecznie. Idziemy, i nagle widzimy na środku doliny... kałużę? :)

      W najniższym piętrze Dolinki za Mnichem okresowo pojawia się mały Stawek Staszica (1785m n.p.m.), który czasami ma postać dwóch lub trzech zbiorników. W wyższych partiach Dolinki, pod ścianami Mnicha, znajduje się dziewięć bezimiennych Wyżnich Mnichowych Stawków, część z nich okresowo wysycha. Widoczne są one ze szlaku na Szpiglasową Przełęcz. Równie wysoko po drugiej stronie Dolinki, pod Szpiglasową, znajdują się trzy małe Stawki na Kopkach. Najwyżej w polskich Tatrach położony naturalny zbiornik wodny do Zadni Mnichowy Stawek (2072m n.p.m.).

      Zadni Mnichowy Stawek (źródło: 321gory.pl)

      Niestety, z bliska widziałam tylko ślad na skałach po Stawku Staszica. Za drugim razem widziałam go w całej krasie, ale ze szlaku na Szpiglasową Przełęcz, a więc z oddali. Nad Wyżnimi Mnichowymi Stawkami odpoczywali sobie taternicy atakujący Mnicha (zauważyłam, że porobili sobie własne, specjalne ścieżki podchodzące do Stawków i do podnóża szczytu). Ponieważ w planach miałam dojście do Szpiglasowej (lub, innym razem, do Wrót Chałubińskiego), nie zatrzymywałam się na dłużej nad tą tajemniczą, schowaną w skałach wodą. Teraz, gdy o tym pomyślę, chciałabym tam pójść jeszcze raz, specjalnie po to, by posiedzieć trochę nad tymi jeziorkami i zapamiętać je na jak najdłużej. Tylko zawsze istnieje ryzyko - przyjdę, a tu wody nie ma...

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (4) Pokaż komentarze do wpisu „Zagubione lusterka gór”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      tatrografia
      Czas publikacji:
      wtorek, 29 kwietnia 2008 17:04

Kanał informacyjny

O Tatrografii

Odwiedzająca Tatry od urodzenia, z zamiłowaniem do herbaty z brusznicą w Starej Roztoce i zachodów słońca nad Witowem. Poszukująca ukrytych i niedocenianych perełek w Tatrach. Nigdy nie była na Giewoncie (i się nie wybiera).