Tatrografia

Dla tych, którzy górami potrafią żyć w dolinach

Wpisy otagowane „Murowaniec”

  • piątek, 05 sierpnia 2016
    • Królowa Gąsienicowa

      Gdzie robi się najpiękniejsze fotografie otoczenia Doliny Gąsienicowej, takie, które znajdziecie na wszystkich pocztówkach i w większości albumów o Tatrach? No właśnie. Abstrahując od prawdopodobnie równie urzekających widoczków dostępnych tylko twardzielom z Orlej Perci, najzacniej Gąsienicowa prezentuje się z Gąsienicowej właśnie. A dokładniej z jej przedsionka, które zaczyna się od tak zwanych ławeczek, czyli miejsca połączenia dwóch szlaków wiodących z Kuźnic w stronę Murowańca. Ławeczki często jawią się jako cel upragniony, raj lub kres wszelkich męk. Nie znam nikogo, kto by powiedział na nie złe słowo.

       

      Dolina Gąsienicowa, fot. Paweł Opioła, źródło: Wikimedia, GNU


      Skupniów Upłaz, w drodze do ławeczek, fot. Krzysztof Dudzik, źródło: Wikimedia, GNU

      Ciekawie natomiast robi się dopiero, jak już odpoczniemy chwilę i ruszymy z ławeczek w stronę schroniska. Tutaj rozpoczyna się Królowa Rówień, piękny kawał otwartej przestrzeni, na dole ukwieconej, na górze zamkniętej obręczą Orlej Perci. Z każdym krokiem robi się coraz śliczniej a przy okazji milej, bo coraz bardziej w dół. Kiedyś stał tutaj szałas, teraz jego brak może już tak nie rani serca, bo za chwilę zaczynają się Betlejemki i inne domki, należące już terytorialnie do Królowych Rówieniek, czyli przedłużenia tego płaskowyżu.



      Dolina Gąsienicowa, fot. Jerzy Opioła, źródło: Wikimedia, GNU

      Nazwa miejsca pochodzi od nazwiska Król (oczywiście), który to góralski ród był właścicielem Hali Królowej. Dookoła na mapie znajdziecie więcej królowych cudeniek, chociażby okoliczne szczyty Mała Kopa Królowa czy Wielka Kopa Królowa. Swoją drogą, Mała (1577 m) jest wyższa od Wielkiej (1531 m), ale biorąc pod uwagę ich wysokości względne, czyli odległość od dna doliny, gdzie mają podłoże, to rzeczywiście Wielka jest trochę wielka.

       

      Królowa Rówień i Przełęcz, fot. Jerzy Opioła, źródło: Wikimedia, GNU


      Sławetne ławeczki zaś znajdują się na tzw. Przełęczy między Kopami, wspomnianymi wyżej. Nazywana jest też czasem Karczmiskiem, bo niegdyś górale sprzedawali tu małe co nieco turystom. Teraz też by się to sprawdziło, chociaż pewnie ograniczałoby się do batoników po 6 złotych. To może jednak nie.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      tatrografia
      Czas publikacji:
      piątek, 05 sierpnia 2016 12:27
  • niedziela, 10 czerwca 2012
    • Na Krzyżne z regli

      Oglądałam sobie dzisiaj mapę w poszukiwaniu nowych ciekawych miejsc do opisania i zaczęłam natrafiać na relacje internautów, którzy wybrali się na Krzyżne z Palenicy Białczańskiej. Wszystko ok, tylko, że oni poszli tam przez Rusinową. I tak zaczęłam kombinować... I aż zdziwiłam się, że nigdy nie przyszedł mi ten wariant do głowy!

      (źródło: Wikimedia, fot. J.Opioła, licencja GNU)

      Jak wiadomo, na Krzyżne prowadzi, między innymi, szlak z Doliny Gąsienicowej. Ale do niej przecież można dostać się z Rusinowej i Gęsiej Szyi. Co więcej, rozmieszczenie szlaków w tym rejonie umożliwia zgrabne skrócenie sobie trasy - od czego są czarne szlaki. To byłaby bardzo ciekawa trasa, ale niestety jedna z tych, które trochę nie mieszczą się w głowie. Moją główną obawą jest... czas dojścia na górę, bo to jednak kawał drogi.

      Drodzy Czytelnicy, czy ktoś z Was przeszedł następującą trasę i mógłby podzielić się swoimi doświadczeniami:

      Wierch Poroniec - Rusinowa - Gęsia Szyja - Rówień Waksmundzka - Hala Pańszczyca (na rozwidleniu szlaków wybieramy szlak czarny w stronę Krzyżnego, a nie zielony do Murowańca) - żółty szlak na Krzyżne przez Czerwony Staw?

      Rówień Waksmundzka (źródło: Wikimedia, foto K.Dudzik, licencja GNU)

      Czy to w ogóle jest do ugryzienia? Jawi mi się to jako jakieś cztery-pięć godzin wchodzenia ze świadomością, że jeszcze kawał drogi przed Tobą, ale w sumie przez Murowaniec czy Pięć Stawów krócej nie będzie. Szłam kiedyś z Rusinowej do Murowańca. Bardzo długi szlak, choć dziwnie wyludniony. Ładne widoki, na zmianę pod górkę i w dół i za każdym razem myślisz, że to już koniec - a tu jeszcze następna górka. Droga kończy się, gdy przestaniesz o niej myśleć - wtedy nagle wyrasta Ci pod nogami schronisko. Wszystkie osoby, z którymi rozmawiałam, mają podobne wrażenie.

      Dolina Pańszczyca (źródło: Wikimedia, foto J.Opioła, licencja GNU)

      To by mogło być dość niezwykłe doświadczenie. Fajnie, bo pewnie pusto, nie trzeba się wspinać Skupniowym Upłazem (ale trzeba na Gęsią Szyję), dużo kanapek na drogę i piąta rano. Chociaż i tak, mimo to, nie wiem, czy podjęłabym się czegoś takiego. Jednak Doliną Roztoki idzie się prosto i do celu, są jacyś ludzie dookoła (wolę, gdy jest pusto, ale na dłuższą metę...), a te regle to tak jakoś... Ale ciekawa jestem Waszych opinii :).

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (2) Pokaż komentarze do wpisu „Na Krzyżne z regli”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      tatrografia
      Czas publikacji:
      niedziela, 10 czerwca 2012 12:41
  • środa, 02 maja 2012
    • Tydzień majowy w Tatrach

      Po raz pierwszy od, nie wiem, jak dawna, maj powitał nas prawdziwie letnimi temperaturami. Jestem fanką takiej pogody, więc mam nadzieję, że "ochłodzenie" (jest z 20 stopni) jest chwilowe i upały szybko wrócą :). Wiele osób wyjechało na parę dni z miasta - swoją drogą, mam wrażenie, że tak zwana majówka urasta do rangi jakiegoś ruchu społecznego. Wszyscy albo grillują, choćby w piętnastu stopniach, jak to zazwyczaj bywa, albo wyjeżdżają. W Carrefourze nie udało mi się dostać karkówki do grilla albo innych strasznych i smacznych jedzeń, a wszystkie rodzaje białego wina w cenie do 15 zł się wyprzedały. Polacy chcą się trochę oderwać, więc wielu z nich postanowiło wybrać się w tym celu... na Krupówki.

      Byłam parę razy podczas weekendu majowego w Tatrach, natomiast ostatni raz miało to miejsce na początku szkoły średniej. I, mimo że chyba wszyscy znają moje nastawienie w stosunku do wyjazdów w góry, nie zależy mi na szybkiej powtórce. Nie chcę w tym momencie budzić wątpliwości u osób, które w Zakopanem właśnie są - wyrażam tylko własną opinię. A kto jest teraz w Tatrach, pewnie i tak już wie to samo.

      Zatem! Czemu mnie teraz nie ma w Tatrach?

      Bo tam są WSZYSCY. Nikogo nie ma w Warszawie, wszyscy są poza nią, a połowa z nich w Zakopanem na Krupówkach, w Kościeliskiej lub w Morskim Oku. Oraz, bo jest jeszcze zimno, choć chciałoby być ciepło. Wszystko się topi, potem znów zamienia w lód, na drzewach nie ma liści, ogólnie tam jeszcze nie jest tak wiosennie, jak tu. Chociaż, kto wie, może upalna pogoda udzieliła się Tatrom i pojawiło się trochę zieleni. W każdym razie nie sądzę, by z gór zszedł już śnieg. Z moich obserwacji wynika, że na Podhalu wszystko dzieje się z lekkim opóźnieniem. Dowodem na to jest chociażby fakt, że bez kwitnie tam w czerwcu.

      Natomiast, jeśli ktoś już się w Tatry wybrał, jak to w górach - jeszcze nie wszystko stracone :). Kilka rad na przyszłość, gdzie warto się wybrać, żeby uniknąć tłumów i odpocząć na łonie natury. No bo w końcu - skoro się wyjechało z miasta, to chyba nie po to, by wylądować z powrotem w ścisku i hałasie. Ostoją względnego spokoju w dalszym ciągu powinny być (w rozsądnych godzinach, kiedy większość wczasowiczów jeszcze je śniadanka):

      1. Hala Kondratowa. Szlak bywa oblodzony, ale jest dość krótki, a Hala jest na tyle nisko, że na miejscu jest ciepło, jeśli świeci ładnie słońce. Na miejscu polecam szczególnie gofry. Kondratowa jest przyjemną odmianą od pobliskich Kalatówek, na których sporo osób kończy wycieczkę. Warto jednak o nie zahaczyć, by zobaczyć dywany krokusów.

      2. Stara Roztoka! Zawsze i wszędzie. Mimo remontu. Blisko, szybko, świeżo, bo w lesie. Gdy wszyscy będą szturmem zdobywać Morskie Oko, do Starej Roztoki wybierze się tylko garsteczka.

      3. Droga pod Reglami. Dobra dla spacerowiczów, którym nie zależy na dalekich wędrówkach i schroniskach. W kilku miejscach można z niej zejść i chyba warto, bo gdyby chcieć przejść ją w całości, zajęłoby to dużo więcej czasu (chyba lepiej pójść na szarlotkę i krokusy do Chochołowskiej).

      4. Przysłop Miętusi. Fajna przełęcz między dolinami Kościeliską i Małej Łąki. W obu przypadkach czas dojścia w maju nie powinien przekroczyć godziny (choć ja i tak polecam trasę z Kościeliskiej), a jeśli jest ciepło, to być może uda się nawet usiąść na miejscu na kilku ławeczkach. Dobre miejsce dla wielbicieli opalania się.

      5. Prawdopodobnie miejsca takie, jak Dolina Olczyska, Lejowa, za Bramką, Białego i Suchej Wody - z reguły rzadko odwiedzane, ale schowane w lesie, więc mogą tonąć w śniegu, zwłaszcza, że średnio wydeptane. W maju o wczesnej godzinie przyjemnie idzie się również niebieskim szlakiem do Murowańca. Śnieg miło chłodzi powietrze, a na miejscu jest silne nasłonecznienie i piękne, zimowo-wiosenne widoki.

      Skoro już o słońcu, właśnie zaczęło padać - czy to koniec lata?

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      tatrografia
      Czas publikacji:
      środa, 02 maja 2012 11:39

Kanał informacyjny

O Tatrografii

Odwiedzająca Tatry od urodzenia, z zamiłowaniem do herbaty z brusznicą w Starej Roztoce i zachodów słońca nad Witowem. Poszukująca ukrytych i niedocenianych perełek w Tatrach. Nigdy nie była na Giewoncie (i się nie wybiera).