Tatrografia

Dla tych, którzy górami potrafią żyć w dolinach

Wpisy otagowane „Kondratowa”

  • poniedziałek, 01 marca 2010
    • Wiosna w Kondratowej

      Witam wszystkich, o ile jeszcze ostał się ktoś, kto tu zagląda. Przyznam szczerze, że bardzo się tego nie spodziewam, bo sama nie byłam tu od dawna. Mój opuszczony przez wyrodnego autora w mojej osobie blog jednak dalej sobie egzystuje, a ja dzisiaj doznałam ciekawego i pierwszego od dawna uczucia, hm... olśnienia? Miało to miejsce w bardzo prozaicznych warunkach. Po kilkunastominutowej trasie ze Służewia wyszłam z metra na stacji Ratusz Arsenał i nagle uderzyło mnie kilka rzeczy naraz: silny podmuch wiatru, który wcale nie był zimny, wysoko postawione słońce, wszechobecne kałuże i to nieuchwytne coś, czego nie czułam już od dawna, a co napełniło mnie nieuzasadnionym (a może przeciwnie?), wewnętrznym optymizmem. Gdy dojechałam na Bemowo, zaczęłam się zastanawiać, co mi tak pachnie, gdzie był ten zapach, z czym on się wiązał?
      I wtedy do mnie to dotarło.
      Kondratowa.
      Maj.
      Topniejący śnieg i lód na szlaku pod górę w lesie, tuż za rozwidleniem na granicy Kalatówek. Ciepłe słońce od góry, wilgotne, chłodne powietrze bijące od podłoża. Rozpryskujące się kałuże i pękający pod nogami lód. Dla mnie wiosna to właśnie to uczucie - przezierająca spod warstwy pokonanej zimy, pachnąca lasem i żywicą świeżość. Oszałamiający zapach. W jakiś naturalny sposób zawsze kojarzy mi się z wycieczkami na Kondratową. I tak sobie pomyślałam, że to dobry moment, by o tym na Tatrografii napisać.

      Polana Kondratowa (foto A.Bakota)

      Znawcy pewnie wiedzą, że między Polaną Kondratową, a Doliną Kondratową istnieje zasadnicza różnica. Sprawa jest bardzo prosta - Polana stanowi centralny element Doliny i jest konsekwencją istniejącego w niej niegdyś stawu morenowego. Dolina Kondratowa obejmuje całość przyległych terenów, począwszy od krańca Kalatówek, aż po ściany Giewontu i grań Kopy Kondrackiej.

      Polana Kondratowa (foto A.Bakota)

      Nie wiem, jak Wy, ale ja zwykłam nazywać Polanę Halą Kondratową. Jakoś tak mi się przyjęło. Po przejrzeniu źródeł dowiedziałam się jednak, że właściwym określeniem jest Polana, a Hala była nazwą używaną w czasach, gdy w Dolinie wypasane były owce.
      Schronisko na Polanie Kondratowej jest najmniejsze w polskich Tatrach. Co ciekawe, w dolnych rejonach Polany, w pewnej odległości od szlaku znajduje się niewidoczna dla idących turystów bacówka, która jest najstarszym odremontowanym budynkiem na Polanie.

      Polana Kondratowa (foto A.Bakota)

      Samo schronisko miewało swoje dramatyczne momenty. W 1953 roku, w wyniku zawalenia się fragmentu ściany Długiego Giewontu, około 30-tonowy głaz uderzył w ścianę jadalni, powodując istotne zniszczenia. Mało kto o tym pamięta, zamawiając pyszne gofry i herbatę z cytryną...

      Polana Kondratowa (foto A.Bakota)

      Wybierającym się na spacer do Kondratowej polecam minąć nieco schronisko i pójść nawet kilkadziesiąt metrów dalej szlakiem w stronę Kopy Kondrackiej (nie Przełęczy Kondrackiej). Zaledwie po kilku minutach od schroniska odsłania się sielski widok na rozległą, złocącą się polanę, w lecie porośniętą kwiatami i wysokimi trawami. Słychać delikatny szum wiatru niosący mieszankę aromatów Tatr Zachodnich, słońce grzeje, a ludzi mało, bo większość poszła w stronę Giewontu. Pora na zdjęcia pod hasłem "witaj przygodo", szczególnie efektownie jawi się wijąca się cienka nitka szlaku prawie po horyzont, a w tle majestat łagodnych, a jednak potężnych z tej perspektywy zboczy Kopy Kondrackiej. Kto ma ochotę iść dalej, niech się zabezpieczny w zapas wody i czekolady (zakosy na górze pod samą przełęczą potrafią dać w kość), kto woli jeszcze jedną herbatkę z gofrem - schronisko jest w zasięgu ręki. Ja ostatnio wybrałam ten drugi właśnie wariant, Kopa Kondracka poczeka...

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (1) Pokaż komentarze do wpisu „Wiosna w Kondratowej”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      tatrografia
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 01 marca 2010 12:42

Kanał informacyjny

O Tatrografii

Odwiedzająca Tatry od urodzenia, z zamiłowaniem do herbaty z brusznicą w Starej Roztoce i zachodów słońca nad Witowem. Poszukująca ukrytych i niedocenianych perełek w Tatrach. Nigdy nie była na Giewoncie (i się nie wybiera).