Tatrografia

Dla tych, którzy górami potrafią żyć w dolinach

Wpisy otagowane „Tatry poza szlakiem”

  • wtorek, 02 sierpnia 2016
    • Dolinka do Bani

      Wspominałam kiedyś, że w paru miejscach w Tatrach trochę brakuje szlaku. Patrząc na mapę, wspominając okoliczne widoki, aż prosi się o wytyczenie nowych ścieżek. Nowe trasy pozwoliłyby nie tylko lepiej poznać Tatry i poczuć się jak prawdziwy odkrywca. Podniosłyby także atrakcyjność komunikacyjną okolicznych rejonów. Taka na przykład Rusinowa stałaby się przystankiem w drodze do Doliny Waksmundzkiej. Oczywiście, obecnie jest przystankiem na różnych innych trasach, ale taki kawał gór pozostaje zamknięty dla zwykłego śmiertelnika...


      Giewont (fot. Jerzy Opioła, źródło: Wikimedia, GNU)

       

      Błądząc sobie wzrokiem po mapie, a pewnie wielbiciele i bywalcy Tatr lubią to robić w wolnym czasie :), można zauważyć kolejną pustą plamę w schemacie szlaków. Mam tu na myśli okolice Giewontu. W pierwszym odruchu chciałoby się powiedzieć - że co? Jeszcze ci mało tam ludzi, śmieci i jarmarku? No cóż, na Giewont wprawdzie można wejść z Przełęczy w Grzybowcu czy Kondratowej, lecz na Długi Giewont co najwyżej możemy sobie popatrzeć. A i tak pewnie nikogo nie będzie obchodził, skoro obok jest szczyt z krzyżem, znacznie bardziej interesujący dla rodaków.


      Mapa szczegółowa regionu

       

      Kiedyś za Doliną Strążyską było wejście do kolejnej małej doliny, tzw. Doliny Wielkiej Równi, którą możemy rzadziej znaleźć pod nazwą Dolinki do Bani. Jest ona bezpośrednim górnym odgałęzieniem Strążyskiej. Wejście do doliny znajduje się za wodospadem Siklawica. Sądząc po mapie, trzeba by się kierować troszkę po skosie w lewo, bo w prawo weszlibyśmy do Małej Dolinki. Tej ostatniej trochę bliżej do krzyża.


      Okolice Długiego Giewontu (fot. Rafał Kozubek, źródło: Wikimedia, Creative Commons)

       

      Nad Dolinką ku Bani (tak mi się podoba ta nazwa :)) góruje Suchy Wierch, który znowu znajduje się po środku niczego, chociaż może być wcale nieźle widoczny z pobliskiej Sarniej Skały. Dolinka kończy się Wielką Równią, prawdopodobnie zarośniętą dziś polaną. Do doliny można było dostać się nie tylko zza Siklawicy, ale też z Czerwonej Przełęczy, miejsca na Ścieżce nad Reglami, które rozdziela wspomniany Suchy Wierch i Sarnią Skałę. Jak ten szlak z tego punktu miał prowadzić? Trochę nie mam pojęcia. Dość strome są te zbocza Suchego, niby to niedaleko, ale jednak chyba nie było lekko.


      Czerwona Przełęcz (fot. Jerzy Opioła, źródło: Wikimedia, GNU)

      Dolina była niegdyś wypasana, a poza tym przede wszystkim była drogą do kopalni rud metali. Poniżej Długiego Giewontu znajdziecie Żleb Banie, to właśnie tam odbywała się lokalna działalność górnicza, no i stąd ta Bania w nazwie. Swoją drogą, pobliska Ścieżka nad Reglami to pozostałość po drodze, którą wożono rudę żelazną do hut w Kuźnicach. Dlatego kiedyś nazywała się Żelazną Drogą. Ciekawe, czy było im wygodnie na takiej wąskiej dróżce :). Oczywiście, kiedyś ta trasa musiała wyglądać inaczej, z pewnością nie była tak porośnięta lasem, jak dziś.

      Nie wiem, czy możliwe byłoby wytyczenie jakiegoś szlaku z Wielkiej Równi na Długi Giewont. Być może wiązałoby się to z koniecznością wybudowania ceprostrady, która to staroświecka instytucja jest w Tatrach powszechnie potępiana (chociaż założę się, że przez wielu uwielbiana za wygodę). Na pewno jednak widoki na szczyt byłyby widowiskowe. No mielibyśmy w końcu szansę zbliżyć się do niego od strony północnej.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      tatrografia
      Czas publikacji:
      wtorek, 02 sierpnia 2016 10:42
  • poniedziałek, 12 września 2011
    • Gdzie w Tatrach brakuje szlaku

      Gdy porównujemy mapy Tatr Polskich i Słowackich, rzuca się w oczy różnica w stopniu zagęszczenia szlaków. W Polsce wydawałoby się, że jest ich bardzo dużo i umożliwiają różne kombinacje w układaniu tras, na Słowacji natomiast jest mniej ścieżek, są za to dłuższe i mają jakby mniej rozwidleń.

      Wiadomo, że mimo to ekolodzy pewnie chętnie zamknęliby Tatry Polskie dla turystów i pozwolili polanom i drogom zarastać lasem, który wkrótce przysłoniłby wszystko, poza piętrem turni. I chociaż zgadzam się, że ludzi w Tatrach jest za dużo, a raczej jest za dużo tych, którzy są tam zupełnie przypadkowo, wydaje mi się, że w naszych górach... brakuje jeszcze kilku szlaków.

      Przykładem takiego pozbawionego szlaków miejsca jest Dolina Waksmundzka. Możemy zwiedzić jej fragment, idąc czerwonym szlakiem z Równi Waksmundzkiej w kierunku Polany pod Wołoszynem i Drogi Oswalda Balzera (i odwrotnie). Jednak tam, gdzie naszą trasę przecina spływający z gór Potok Waksmundzki, mogłaby zaczynać się ścieżka biegnąca dnem doliny. Niech się ekolodzy nie gniewają, to i tak nie będzie miało miejsca, ale pomarzyć zawsze można.

      Dolina Waksmundzka (źródło: Wikimedia)

      Dlaczego uważam, że w Dolinie Waksmundzkiej brakuje szlaku? Przede wszystkim dlatego, że kiedyś tu był i był doskonałą trasą prowadzącą na przełęcz Krzyżne. Być może jestem trochę stronnicza - na Krzyżne nie udało mi się ani razu wejść, mimo podejmowanych prób; po prostu skądkolwiek by się pod przełęcz nie podchodziło, trzeba mieć za sobą kilka godzin wędrówki, a uwzględnijmy jeszcze stabilność tatrzańskiej pogody. Dlatego zamknięcie czwartego wariantu drogi na Krzyżne jest... nazwijmy to, dużą stratą.

      Ścieżka wiodąca Doliną Waksmundzką musiała być bardzo malownicza - dolina stopniowo wznosi się na skalne zbocza Wołoszyna (którego zwykle widzimy od drugiej strony, gdy idziemy Doliną Roztoki do Pięciu Stawów) i Koszystej. Sądząc po rozkładzie poziomic na mapie, lekko na tym szlaku nie było, ale czym to się różni od chociażby Twardego Upłazu pod Czerwonymi Wierchami?

      Wołoszyn widziany z progu Dol. Pięciu Stawów (fot. A. Bakota)

      Dodatkową zaletą takiej drogi jest jej położenie w górnych granicach regli Tatr Wysokich. Region oddalony od najliczniej uczęszczanych szlaków, trochę schowany, trochę tajemniczy. Cóż to byłoby za uczucie, dochodzić do Rusinowej i Gęsiej Szyi i wiedzieć, że wejście do Doliny Waksmundzkiej jest dopiero przed nami... Zwracam na to uwagę, bo większość dolin w Tatrach Polskich to doliny, które swe wyloty mają niemalże na szosie do Zakopanego, za przeproszeniem.

      Dolina Waksmundzka (źródło: Wikimedia)

      Chociaż w Tatrach szlaki prędzej się zamyka, niż otwiera, zastanawiam się, czy przywrócenie znakowanej ścieżki w Dolinie Waksmundzkiej byłoby kiedykolwiek realne. Jeśli tak, byłoby to bardzo ładne uzupełnienie szlaku prowadzącego Orlą Percią i Czerwonymi Wierchami. W końcu na te drugie można podejść z Doliny Kościeliskiej, więc czemuż by nie otworzyć drogi na drugim końcu grani?

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (3) Pokaż komentarze do wpisu „Gdzie w Tatrach brakuje szlaku”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      tatrografia
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 12 września 2011 17:47
  • niedziela, 28 marca 2010
    • Zagadka Wantuli rozwiązana

      Dźwięk słowa "Wantule" wywoływał kiedyś u mnie niezrozumiały dreszczyk emocji. Słyszałam najróżniejsze legendy związane z tym miejscem, nie wiem, ile z nich miało swoje źródło w oryginalnych opowieściach mieszkańców gór, a ile zostało zwyczajnie wyssane z palca przez bujające w obłokach dzieci. Wantule to właściwie obszar leśny w Dolinie Miętusiej w okolicach Małołączniaka. Jak podają źródła, to również odnoga Doliny Kościeliskiej, chociaż ja tego osobiście na mapie nie widzę. Tajemnicza nazwa, jak się okazało, pochodzi od want, czyli ogromnych i ciężkich bloków skalnych, które odpadły od górskich ścian w toku działań lodowca. Moje nadzieje na prawdziwość opowieści o legendarnych plemionach tatrzańskich rozbójników, ukrywających się przed góralami z Zakopanego w lesie Wantule, zostały okrutnie rozwiane. Jeśli ktoś nie wie, jak wyglądają wanty, polecam przejść się do... Morskiego Oka, albo chociaż do Włosienicy. Wanty można zobaczyć, idąc od Wodogrzmotów tuż przy pierwszym skrócie. Bardzo okazale prezentują się za drewnianą poręczą wzdłuż kamiennych schodów.

      Wantule (źródło: Wikimedia)

      Do Wantuli pod Czerwonymi Wierchami nie dojdziemy, bo nie prowadzi tamtędy żaden szlak. W okolicach znajduje się mordercze podejście na Małołączniak z Przysłopu Miętusiego, ale o Wantule niestety (a może stety?) nie zahacza.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      tatrografia
      Czas publikacji:
      niedziela, 28 marca 2010 12:06

Kanał informacyjny

O Tatrografii

Odwiedzająca Tatry od urodzenia, z zamiłowaniem do herbaty z brusznicą w Starej Roztoce i zachodów słońca nad Witowem. Poszukująca ukrytych i niedocenianych perełek w Tatrach. Nigdy nie była na Giewoncie (i się nie wybiera).