Tatrografia

Dla tych, którzy górami potrafią żyć w dolinach

Wpisy otagowane „Ścieżka nad Reglami”

  • środa, 05 października 2016
    • Wielkie Błota za Lejową

      Pozmieniało się w Dolinie Lejowej. Ona i tak już jest stosunkowo mało znana, ale teraz, jeśli wybierzecie się tam po kilkuletniej nieobecności, możecie mieć problemy ze zorientowaniem się, co to u licha za miejsce. Gdzie Polana Huty Lejowe? Gdzie zakręt i początek stromizny? Już nic nie wygląda tak, jak kiedyś. No, może poza budką biletową i skałkami Między Ściany. Jedno pozostało niezmienne - cudowna pustka i brak ludzi :).


      Dolina Lejowa, fot. Tatrografia

      Wszystko przez wiatrołom ze Świąt Bożego Narodzenia sprzed trzech lat. Gdy mówimy o Lejowej, że część zboczy nie ma już drzew, to to oznacza, że naprawdę ich nie ma. Sporo czasu zajęło uprzątnięcie niektórych terenów. Zdaje się, że Lejowa była przez jakiś czas zamknięta. Teraz jest już z powrotem otwarta, ale warto przygotować się na wszechobecną korę, wióry i błocko.

      Wycieczka do Lejowej była jedną z tegorocznych tras na rozgrzewkę. Piękna pogoda, ciepło, pusto. Czyli tak, jak by się dokładnie chciało w sierpniowe wakacje. Za Doliną Lejową znajduje się Niżnia Kominiarska Polana, która chyba nie zmieniła się jakoś drastycznie po tym wiatrołomie. Cudowne miejsce na odpoczynek i decyzję, co robimy dalej - wracamy czy idziemy do Chochołowskiej Ścieżką nad Reglami.


      Niżnia Kominiarska Polana, fot. Tatrografia

      My wybraliśmy tę drugą opcję i w pewnym momencie okazało się to koszmarnym błędem. Niby czytałam w internecie, że na szlaku jest błoto i powalone drzewa i że trwają prace leśne. Nie takie rzeczy się widziało i co to nie ja... Oj, jednak nie. Takich rzeczy naprawdę, ale to naprawdę się nie widziało.


      Ścieżka nad Reglami, fot. Tatrografia


      Ścieżka nad Reglami - przełęcz przed Chochołowską, fot. Tatrografia


      Ścieżka nad Reglami - przełęcz przed Chochołowską, fot. Tatrografia

      Nie mam zbyt wiele zdjęć z tego rejonu, bo zamiast trzymać aparat musiałam bezustannie opracowywać i przekształcać strategię przetrwania na drodze. Błoto na Ścieżce nad Reglami, blisko Chochołowskiej, tak za przełęczą, to nie jakieś tam błotko z listopada czy majowych roztopów. To prawdziwa gliniasta wyrwa w ziemi po kolana, mokra, grząska, najczęściej pozbawiona stabilnego dna, niczym bagna z "Niekończącej się opowieści", w których ginie koń należący do Atreju :). Trzeba było skakać, uczepiać się drzew i dreptać po gałęziach, jak były. Oczywiście poboczem. Zapomnijcie o głównej ścieżce. I jak na złość nie było tu tak wygodnie iść lasem, jak na przykład w drodze na Rusinową. Tu albo nie było gdzie postawić nogi, albo trzeba by czołgać się pod konarami. Z tego powodu wycieczka bez sensu wydłużyła się o jakąś godzinę. A mówił jeden pan, co szedł w drugą stronę, że radzi zawrócić...


         Ścieżka nad Reglami, fot. Tatrografia   Ścieżka nad Reglami, fot. Tatrografia

       

      Takie błoto robi się wtedy, gdy wielkie traktory tygodniami wywożą powalone drzewa. Traktor wszystko przejdzie, turysta w bucikach (nowych! pech chciał, że nowych!!!) już mniej. Na szczęście błoto minęło przed Polaną Jamy, gdzie można było trochę wytrzeć buty. Dotarliśmy w końcu do Chochołowskiej, w której, co ciekawe, nie ma szlakowskazu na Ścieżkę nad Reglami. Zabrali? Wycięli? Spłynął z błotem? Buty i spodnie do kolan do gruntownego czyszczenia.


      Polana Jamy, fot. Tatrografia


      Polana Jamy, fot. Tatrografia

      Na przyszłość taka dobra rada: jeśli Tatrzański Park Narodowy daje jakiś komunikat na swojej stronie internetowej, naprawdę warto go posłuchać. Teraz już wiem i po tej wycieczce zrezygnowałam z planów ataku Doliny Starorobociańskiej, która podobno też tonie w błocie. Następny raz!

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      tatrografia
      Czas publikacji:
      środa, 05 października 2016 12:42
  • poniedziałek, 12 września 2016
    • Z Doliny Białego do Strążyskiej

      Jednym z pomysłów na mój ostatni pobyt w górach było poznanie - w miarę możliwości bezbolesne :) - nowych szlaków w rejonach dolin zakopiańskich. Efektem tego było parę ładnych godzin spędzonych na Ścieżce nad Reglami, którą zawsze ignorowałam jako miejsce domniemanie nudne, porośnięte lasem, bez widoków i bez sensu ogólnie. I tak oto co parę dni lądowałam na różnych odcinkach tej trasy, zmieniając nieco zdanie na jej temat. A było to tak:

      Dolina Małej Łąki - Wielka Polana - Ścieżką nad Reglami przez Przysłop Miętusi do Kościeliskiej (wycieczka już mi znana i jedna z ulubionych)

      Dolina Lejowa - Niżnia Kominiarska Polana - Ścieżką nad Reglami do Chochołowskiej (przez Wielkie Gliniaste Błoto Po Kolana)

      Dolina Białego - Ścieżką nad Reglami z zahaczeniem o Sarnią Skałę do Doliny Strążyskiej i w dół

      Dzisiaj chciałabym opowiedzieć Wam o tej ostatniej wycieczce. Dolinę Białego pamiętałam dość średnio z czasów liceum. Sama dolina bardzo ładna, choć bywały już lepsze, ale o tyle myląca, że wcale nie trzeba dochodzić do jej samego końca. Ba, odradzałabym wręcz. Ładnie jest do sporego rozlewiska kamieni z wodospadem i mostkiem, potem szlak skręca ostro w prawo i przestaje mieć cokolwiek wspólnego z doliną. Także jeśli chcecie wybrać się na wycieczkę w te rejony, idźcie sobie wzdłuż szarych skał i zawróćcie, gdy po prawej pojawi się ostre podejście do góry przez las. Naprawdę.


        Dolina Białego, fot. Tatrografia    Dolina Białego, fot. Tatrografia

      Podejście to ma wiele wspólnego ze szlakami typowymi dla regli i Tatr Zachodnich - stromo, po glinie, w lesie i bez wytchnienia. Trwa jakieś 15 lub 20 minut, aż w końcu się wypłaszcza i wyprowadza nas na koniec doliny, czyli... donikąd w zasadzie. Na końcu Doliny Białego stoi po prostu szlakowskaz z informacją, że stąd można iść w stronę Doliny Strążyskiej lub Kalatówek. Jeśli tu doszliście, to prawdopodobnie wybieracie się do któregoś z tych miejsc. Dobra wiadomość jest taka, że do Strążyskiej, czyli na Czerwoną Przełęcz i dla chętnych Sarnią Skałę, będzie znacznie łatwiej, niż do tego rozstaju.


      Dolina Białego, fot. Tatrografia

       

      Ścieżka nad Reglami niesłusznie oceniania jest jako szlak nudny i łatwiutki. Podejścia naprawdę bywają ostre i długie. Jest to trasa dojściowa, a więc wiadomo, że wiedzie przez pagórki większe i mniejsze. Niby łączy punkty zlokalizowane na podobnych wysokościach, ale ile się trzeba nachodzić pomiędzy... Może to być całkiem fajny pomysł na podreperowanie kondycji, jeśli ostatni rok przesiedziało się za biurkiem, a ma się ochotę na większe Tatry. Chociaż co się wtedy naprzeklinamy, to nasze.


        Ścieżka nad Reglami, fot. Tatrografia    Ścieżka nad Reglami, fot. Tatrografia

      Czerwona Przełęcz to miejsce-przystanek na Ścieżce nad Reglami pomiędzy dolinami Białego i Strążyską. Znajdziemy tam całkiem dużo ławeczek ustawionych w kształt litery U. Z przełęczy można wejść na Sarnią Skałę, co zajmuje około 15 minut. Pod samym szczytem mamy okazję powdrapywać się po skałkach przy asekuracji korzeni kosodrzewiny. No i robią się korki, bo jedni chcą do góry, drudzy w dół, a miejsca godnego zaufania na postawienie stopy wcale nie jest tak dużo. Spod Sarniej Skały wspaniale prezentuje się Giewont. Chyba nigdzie nie widziałam jego lepszej panoramy.


      Podejście na Sarnią Skałę, fot. Tatrografia


      Na Sarniej Skale, fot. Tatrografia

       

      Widok na Giewont spod Sarniej Skały, fot. Tatrografia

      Zejście z Czerwonej Przełęczy do Doliny Strążyskiej odbiło się trochę na naszych kolanach. Nie zazdrościliśmy tym, którzy szli w przeciwnym kierunku. Ogólnie rzecz biorąc, jeśli chcecie odwiedzić obie te doliny jednego dnia, polecam wersję z Doliny Białego do Strążyskiej, nie odwrotnie. Trochę się namęczycie pod koniec Doliny Białego, ale to i tak lepsze, niż wchodzić stromizną ze Strążyskiej.


         Ścieżka nad Reglami, fot. Tatrografia    Ścieżka nad Reglami, fot. Tatrografia

      To jedna z tych wycieczek, które pozwalają zobaczyć parę ładnych miejsc w ciągu jednego dnia, a przy okazji spalić trochę kalorii. Ścieżka nad Reglami da nam czasem w kość, ale z drugiej strony w wielu miejscach jest zupełnie pusta, więc potrafi być oazą spokoju. Dróżka wije się wśród zarośli, słońce uroczo przebija się przez koronę lasu, szlak co i rusz zakręca. Raz idziemy leśną ubitą drogą, raz kamiennym chodnikiem i po schodkach, kiedy indziej znowu drogą jak po przejściu tornado lub manifeście traktorzystów :). To ostatnie szczególnie po wiatrołomie i szczególnie w okolicach Lejowej. Innym razem Wam opowiem.

      Zupełnie inaczej wygląda Droga pod Reglami, która bardziej przypomina alejkę parkową niż górski szlak. Na niej też można w spokoju poprzebywać z własnymi myślami, zamiast z  tramwajami turystów. Tylko trzeba wiedzieć, gdzie.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      tatrografia
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 12 września 2016 09:42
  • wtorek, 02 sierpnia 2016
    • Dolinka do Bani

      Wspominałam kiedyś, że w paru miejscach w Tatrach trochę brakuje szlaku. Patrząc na mapę, wspominając okoliczne widoki, aż prosi się o wytyczenie nowych ścieżek. Nowe trasy pozwoliłyby nie tylko lepiej poznać Tatry i poczuć się jak prawdziwy odkrywca. Podniosłyby także atrakcyjność komunikacyjną okolicznych rejonów. Taka na przykład Rusinowa stałaby się przystankiem w drodze do Doliny Waksmundzkiej. Oczywiście, obecnie jest przystankiem na różnych innych trasach, ale taki kawał gór pozostaje zamknięty dla zwykłego śmiertelnika...


      Giewont (fot. Jerzy Opioła, źródło: Wikimedia, GNU)

       

      Błądząc sobie wzrokiem po mapie, a pewnie wielbiciele i bywalcy Tatr lubią to robić w wolnym czasie :), można zauważyć kolejną pustą plamę w schemacie szlaków. Mam tu na myśli okolice Giewontu. W pierwszym odruchu chciałoby się powiedzieć - że co? Jeszcze ci mało tam ludzi, śmieci i jarmarku? No cóż, na Giewont wprawdzie można wejść z Przełęczy w Grzybowcu czy Kondratowej, lecz na Długi Giewont co najwyżej możemy sobie popatrzeć. A i tak pewnie nikogo nie będzie obchodził, skoro obok jest szczyt z krzyżem, znacznie bardziej interesujący dla rodaków.


      Mapa szczegółowa regionu

       

      Kiedyś za Doliną Strążyską było wejście do kolejnej małej doliny, tzw. Doliny Wielkiej Równi, którą możemy rzadziej znaleźć pod nazwą Dolinki do Bani. Jest ona bezpośrednim górnym odgałęzieniem Strążyskiej. Wejście do doliny znajduje się za wodospadem Siklawica. Sądząc po mapie, trzeba by się kierować troszkę po skosie w lewo, bo w prawo weszlibyśmy do Małej Dolinki. Tej ostatniej trochę bliżej do krzyża.


      Okolice Długiego Giewontu (fot. Rafał Kozubek, źródło: Wikimedia, Creative Commons)

       

      Nad Dolinką ku Bani (tak mi się podoba ta nazwa :)) góruje Suchy Wierch, który znowu znajduje się po środku niczego, chociaż może być wcale nieźle widoczny z pobliskiej Sarniej Skały. Dolinka kończy się Wielką Równią, prawdopodobnie zarośniętą dziś polaną. Do doliny można było dostać się nie tylko zza Siklawicy, ale też z Czerwonej Przełęczy, miejsca na Ścieżce nad Reglami, które rozdziela wspomniany Suchy Wierch i Sarnią Skałę. Jak ten szlak z tego punktu miał prowadzić? Trochę nie mam pojęcia. Dość strome są te zbocza Suchego, niby to niedaleko, ale jednak chyba nie było lekko.


      Czerwona Przełęcz (fot. Jerzy Opioła, źródło: Wikimedia, GNU)

      Dolina była niegdyś wypasana, a poza tym przede wszystkim była drogą do kopalni rud metali. Poniżej Długiego Giewontu znajdziecie Żleb Banie, to właśnie tam odbywała się lokalna działalność górnicza, no i stąd ta Bania w nazwie. Swoją drogą, pobliska Ścieżka nad Reglami to pozostałość po drodze, którą wożono rudę żelazną do hut w Kuźnicach. Dlatego kiedyś nazywała się Żelazną Drogą. Ciekawe, czy było im wygodnie na takiej wąskiej dróżce :). Oczywiście, kiedyś ta trasa musiała wyglądać inaczej, z pewnością nie była tak porośnięta lasem, jak dziś.

      Nie wiem, czy możliwe byłoby wytyczenie jakiegoś szlaku z Wielkiej Równi na Długi Giewont. Być może wiązałoby się to z koniecznością wybudowania ceprostrady, która to staroświecka instytucja jest w Tatrach powszechnie potępiana (chociaż założę się, że przez wielu uwielbiana za wygodę). Na pewno jednak widoki na szczyt byłyby widowiskowe. No mielibyśmy w końcu szansę zbliżyć się do niego od strony północnej.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      tatrografia
      Czas publikacji:
      wtorek, 02 sierpnia 2016 10:42

Kanał informacyjny

O Tatrografii

Odwiedzająca Tatry od urodzenia, z zamiłowaniem do herbaty z brusznicą w Starej Roztoce i zachodów słońca nad Witowem. Poszukująca ukrytych i niedocenianych perełek w Tatrach. Nigdy nie była na Giewoncie (i się nie wybiera).